wtorek, 6 marca 2012

Chapter Twenty


Czy ja dobrze zrobiłam wracając do Scotta ? Może to wcale nie był dobry pomysł... Przez cały ranek myslała o tym co wczoraj zaszło w kawiarni. Nie wiedziała czy to wszystko miało sens. Do tej pory była przekonana, że nadal kocha Harrego. Może tak jej się tylko wydawało. W końcu Scott bardzo długo był dla niej najważniejszy. Był jej najlepszym przyjacielem, a chłopak z One Direction ? Przecież to było jasne, że ten związek nie potrwa długo. Za oknem znów było pochmurno. Włożyła KLIK , włosy spieła w kok i zeszła na dół. 
- Cześć mamuś. Jak tam ? - spytała, gdy była już w kuchni. 
- Cześć słońce. Dobrze.. 
- Na pewno ? 
- Tak. W poniedziałek idę do szpitala. Boję się. 
- Ty ? Mamo wszystko będzie w porządku. Będę przy tobie jak tylko to będzie możliwe. Ale tak w ogóle to skąd wiesz, że jesteś chora ? 
- Kochanie, robiłam badania no i jestem. 
- Co to jest za choroba nic mi nie powiedziałaś. Rak to wiesz.. dużo ich. 
- Rak szyjki macicy. 
- O cholera. Ale.. ty przecież.. wy.. chcieliście mieć.. 
- Wiem.- weszła jej w słowo. - Chcieliśmy mieć dziecko z Joshem. No, ale niestety. 
- Tak mi przykro mamo. Ale wszystko będzie w porządku tak ? 
- Słońce przed chwilą sama to powiedziałaś. - uśmiechnęła się. 
- Ach no tak. Bo będzie. - odwazajemniła uśmiech i przytuliła mamę. 
- Co zjesz ? 
- Obojętnie. 
- Dzień dobry. - nagle usłyszała jakiś nieznajomy głos. Jakaś blondynka weszła do kuchni. 
- Dzień dobry Jessico. - powitała ją Marie. 
- Ty pewnie jesteś TJ ? - nieznajoma dziewczyna spojrzała na brunetke i nie spuszczała z niej wzroku. Theresa patrzyła na nią jak na jakiegoś dziwoląga. 
- Mhm.. a ty ? - spojrzała pytająco. 
- Ja jestem Jessica. - podala jej rękę. 
- Mało mi to mówi. Co robisz w moim domu i w pizamie do tego ? 
- TJ to jest dziewczyna Willa. - wtrąciła rodzicielka.
- Aaa.. przepraszam nie miałam pojęcie. Wybacz. 
- Nic się nie stało. Will nie wspominał, że jesteś taka ładna. Wiesz wiem, że to może głupio zabrzmi, ale rozumiesz, że chciałabym wiedzieć jaki jest Harry.. 
- Słucham ? 
- No wiesz. Tak tylko pytam myslałam, że tak bardzo cię to nie zirytuje. 
- A jednak zirytowało. 
- Przepraszam. Nadal go kochasz co ? Inaczej tak bys się nie przejeła. 
- Nie kocham go już. To kretyn i jak tak bardzo cię interesuje może dac ci jego numer telefonu i zadzwonisz do niego. Urządzicie sobie pogawedkę. Może nawet chcesz się z nim przespac jest w tym niezły serio ! - matka i dziewczyna patrzyły na nia jakby zobaczyły ducha. - To jak dać ci ten numer ?! - TJ wybuchła złością. Nienawidziła gdy ktoś mówił takie rzeczy, a do tego obca osoba. 
- TJ ! - zdenerwowała się Marie. - Ona tylko grzecznie spytała nie musisz się od razu unosić. A tak w ogóle to.. to ty.. nie jesteś już.. - patrzyła dziwnie na córkę. 
- Nie nie jestem już dziewicą. Jakiś problem ?! Zrobiłam to. Ale chyba nic w tym złego prawda ? 
- TJ innym tonem! - surowo. - Nie podnoś na mnie głosu. 
- Mamo nie powinnaś sie teraz denerwować, ja może lepiej wyjde, żeby ci to ułatwić. 
- TJ nie skończyłam z tobą rozmawiać. - brunetka odeszła od stołu i szła w kierunku drzwi. - TJ ! Mówie do ciebie! - ta odpowiedziała jej trzaśnięciem drzwiami. 
- Przepraszam panią to moja wina. Nie powinnam nic takiego mówić. Przepraszam. 
- Nie spokojnie Jessico, to nie twoja wina. TJ po prostu ma ciężki okres. 
Osiemnastolatka wyszła z domu, a na twarzy pojawiła się łza. To z emocji i zmęczenia. Ostatnio miała dużo na głowie, jeszcze do tego wszyscy pytają o jej związek z Harrym, który skończył sie miesiąc temu i nie powinien nikogo obchodzić. Usiadła na pierwszej napotkanej ławce, wyjęła telefon i wykręciła numer Zayna, chciała z kimś pogadac. Niestety odpowiedziała jej poczta głosowa. Nie nawidziła nagrywac się na sekretarce więc rozłączyła się. Pomyslała o Liamie, który zawsze wiedział jak jej pomóc. U niego to samo.
- Bla bla bla.. - powiedziała zdenerwowana. - Jest jeszcze Lou i Niall. Proszę.. - zielona słuchawka. - Louis ? - spytała z nadzieją. 
- Po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość. - myslała, że nie wytrzyma. Z kim miała porozmawiać. Lisa ? Iz ? Nie to nie to. One nie znały sytuacji. Niall ? Ten pewnie też nie odbierze, ale czemu nie miałaby spróbować. 
- Halo ? - spytał znajomy głos. 
- Niall ? - spytała niepewna. 
- Nie. Harry. 
- Aa.. jest Niall, chciałam z nim pogadac.
- Nie ma go, zresztą wszystkich nie ma. Niall zostawił komórkę. Powinni wrócić tak za dwie godziny. Wszystko w porządku? - poznał ją. O kurwa, nie, nie jest w porządku, ale ci tego nie powiem. Jesteś dupkiem i tyle. - pomyślała.
- Tak..-  skłamała. 
- Nie chcesz mówić ? 
- Pomilczała chwilę. - Musze kończyc. Na razie. 
- Cześć. - jaka kretynka. A było tak dobrze. Wszystko musisz zepsuć świrusko ! Drugiej takiej okazji nie będzie. Debilka! Nie, nie jestem debilką to on jest debilem. Nie miał prawa nazywac mnie dziwką. Myslała zdenerwowana. Nagle usiadł obok jakiś chłopiec. 
- Cześć. - powiedział. 
- Cześć. - odpowiedziała zmieszana. 
- Jak tam ? - spytał.
- Dobrze. - uśmiechnęła się sztucznie. 
- To dobrze. Masz chłopaka ? 
- Nie. No, tak mam. 
- To masz czy nie ? 
- No wiesz.. mam. - sama zaczeła się zastanawiać.
- Aaa, bo ładna jestes, a ja szukam. - bawiąc się brwiami. TJ uśmiechnęła się szeroko. 
- Ile ty masz lat ? 
- Trzynaście. Jestem już prawie dorosły. I wiesz dziewczynki mnie lubią. - zrobił minę cwaniaczka. 
- No nie dziwie się. Takie mięśnie. - dotknęła go dwoma palcami. 
- No chodze na siłownie. 
- Wiesz co. Ja chyba dla ciebie zerwę z moim chłopakiem. - powiedziała i wybuchła śmiechem. 
- Tak maleńka ? 
- Przepraszam, ale muszę spadać. Na razie. 
- Ej a numer mała ! - krzyknął za nią.  
Poszła się przejść. Dawno tutaj nie była więc chciała trochę pozwiedzać swoje rodzinne miasto. Po godzinie spacerowania poszła do Chrisa, do kawiarni. 
- Hej. - uśmiechnięta. 
- Cześć. Czekolada ? 
- Jak zwykle. - odpowiedziała i usiadła przy barze. Nagle zadzwonił telefon. Nawet nie zdążyła spojrzeć kto to. 
- Cześć Zayn. Tak dzwoniłam, chciałam pogadać, ale już jest dobrze. 
- Na pewno ? - spytał. 
- Tak, serio. A gdzie byliście ? 
- Mieliśmy mały wypadzik na miasto. - zasmiał się. 
- Mhm.. lasencje ? 
- Nie, nie nic w tym guście. 
- Przydałoby ci się. Zayn jak wróce to sie spotkamy ? Chcę pogadać. 
- Okej. Ale mówiłaś, że już w porządku. 
- No wiem, ale i tak chcę pogadać. To ważne. 
- Jasne nie ma sprawy. 
- Dobra ja muszę kończyć Pa. 
- No cześć. - położyła telefon obok kubka z czekoladą. 
- Zayn... ? Ty to masz szczęście. Dzwoni do ciebie chłopak, za którym szaleją tysiące dziewczyn, a ty normalnie sobie z nim gadasz. Daj mi jego numer co ? - powiedziała jedna blondynka. Reachel. TJ nigdy za nią nie przepadała.
- Nie dam ci jego numeru. Nie jesteś w jego typie wiesz.. - zniewalająco. 
- A co niby ty jesteś ? 
- Nie powiedziałam tego. 
- I jeszcze może powiesz, że w Harrego też byłaś. Zabawił się z tobą. Albo nie przepraszam, to ty zabawiłaś się nim, przecież nawet twoje przyjaciółeczki cie zdradziły. 
- Co ty gadasz ? 
- Czyta się gazety. Przecież ile gazet o tym pisało. Jak cię zjechały. Wiesz co nie ważne. Wypij ta czekoladke i wypad. 
- Słucham ? - odezwał się Chris. - Reachel to jest nasza klientka. Honorowa klientka i nie masz prawa jej wyganiac. 
- Okej sorry. Wracam do roboty, ale po tej szmacie nie będę sprzątała. 
- Dzięki, ale już się przyzwyczaiłam. - zwróciła się do Chrisa. - Często ludzie tak właśnie na mnie naskakują. A o co chodziło z tymi przyjaciółkami ? Wiesz coś ?
- No.. wiesz. Lisa i Iz. Zadzwoniły do gazety i był taki artykuł, że ty wykorzystywałaś każdego chłopaka w szkole..
- Tak pamietam. - przerwała mu. 
- No właśnie, to one. Przyszły nawet tutaj i zaczęły się chwalić. Nie tylko one brały w tym udział. Namówiły większośc dziewczyn i każda mówiła to samo. 
- Nie wierze. Na prawdę ? Nie spodziewałabym się. 
- Ja też. Ale odkąd ty wyjechałaś całe towarzystwo się zmienilo. Scott chodzi z Lisą...
- Co ? 
- No tak. To znaczy przepraszam. Zerwali dwa dni temu. 
- Jak to ? Ja nic nie wiedziałam. Ale ja jestem głupia. - złapała się za głowę. Jak mogła uwierzyc w to co mówił wczoraj. Nie, to nie morzliwe, przecież Scott taki nie był. 
- No normalnie, ale co ja ci będe mówił pogadaj z Willem, on się z nimi trzyma to ci powie. 
- Wiesz co dzięki. Ja chyba już pójdę. - wzięła torbę, zapłaciła za czekoladę i poszła do domu. 

poniedziałek, 5 marca 2012

Chapter Nineteen


Siedzieli do trzeciej w salonie i powoli zaczynali martwić się o Harrego, który nie wracał i nie odbierał telefonu, znowu. 
- Chyba pójdę go poszukac. - powiedział zdenerwowany Liam.
- Ide z tobą. - Louis zerwał się z miejsca i poszli. TJ, Niall i Zayn zostali w trójkę i czekali na nich, przez kolejną godzinę. 
- Gdzie oni są.. - zmartwiona TJ. 
- Zadzwonie do nich. - powiedział Niall i sięgnął po telefon. Nagle ktoś wszedł do domu. 
- Nie ma go nigdzie.. - powiedział Liam. 
- Jak to go nie ma ? - spytała, a po policzku leciała jej łza. 
- Nie płacz TJ, on na pewno zaraz przyjdzie. - pocieszał ją Lou. 
- A jeśli.. jeśli poszedł do.. - znowu otworzyły się drzwi i wtoczył się zalany Harry. 
- Gdzie ty kurwa byłeś ?! - wybuchł Zayn. 
- Nie twoja sprawa. - odezwał się pijany. 
- Jak ty wyglądasz człowieku. - Liam spojrzał na niego i nie wierzył. Harry przyszedł do salonu. Spojrzał dziwnie na TJ. 
- Wiesz jak się o ciebie martwiłam idioto. - powiedziała patrząc na niego. 
- Może i jestem idiotą, ale nie jestem dziwką tak jak ty ! - wykrzyczał jej w twarz, a wszyscy patrzyli na niego z niedowierzaniem. Co on powiedział ? Wszyscy myśleli, że się przesłyszeli. 
- Dziwką ? - spytała zapłakana. 
- Kleisz się do Zayna, a jestes ze mną. Zastanów się! Zresztą nie tylko do Zayna. W tych gazetach może mieli racje, że jesteś ze mną dla kasy i tych innych głupich rzeczy. - nie mogła powstrzymać łez. 
- Do Zayna ? - pokazała na Malika. - Ja dziwką ? Przepraszam, ale ja nie wpierdalam się starej babie do łóżka ! - krzyknęła i gotowa była wyjśc. 
- Kurwa wykorzystujesz każdą okazje! Kiedy tylko się ze mną pokłócisz od razu idziesz się do niego tulić. Nie wiem co wy kurwa jeszcze robicie. Dla mnie jesteś dziwką i koniec! - w tej chwili Zayn nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami. 
- Zayn ty debilu ! - krzyknął Liam.
- Chcesz go zabić?! Jest pijany! - Lou odciagając go. Harry leżał na ziemi z krwawiącym nosem. TJ nie chciała tam dłużej zostac i wybiegła z domu. Jak on mógł powiedzieć o niej, że jest dziwką, skoro to on wpierdalał się innym do łóżka. Ta myśl nie mogła wyjść jej z głowy. Doszła do mieszkania i położyła się na łóżku. Wiedziała, że to koniec jej związku z Harrym i że nigdy nie wybaczy mu tych słów, ale może o to właśnie mu chodziło ? W jej głowie było tysiace myśli. Około szóstej nad ranem zmeczona tymi emocjami zasnęła. 




***


Od całej sytuacji minął miesiąc. TJ chodzi do nowej szkoły, ale nie panuje tutaj zbyt miła atmosfera. Z chłopcami - oprócz Harrego - spotyka się nieraz, ale nie tak często jak dawniej. Nadal pracuje w sklepie, ale nie jest łatwo opanować pracę i szkołe. Czuła, że za dobrze sobie nie radzi z tym wszystkim. Właśnie wracała do swojego mieszkania. Był piętek więc cieszyła się z jednej strony, że nadrobi materiał. Zadzwonił telefon.
- Słucham ? 
- Cześć TJ. Co tam u ciebie ? - spytał Josh. Dziwne bo on do niej nie dzwonił nigdy pierwszy. 
- Cześc. Miło, że dzwonisz. Co u was ? - spytała uśmiechnieta. 
- Mamy wielką prośbę. Mogłabyś przyjechac na weekend do domu ? - spytał jakiś taki smutny. 
- A coś się stało ? 
- Tak, ale to nie jest rozmowa na telefon. Prosze. 
- Jasne. Skoro tak. Spakuje się i przyjade, jeśli będę miała jakiś autobus. 
Poszła do domu, zjadła coś na szybko i spakowała najważniejsze rzeczy. Tematów nie nadrobi, ale trudno. Skoro coś jest nie tak musi jechać do domu. Przebrała się szybko KLIK i poszła na przystanek. Autobus przyjechał po piętnastu minutach. Usiadła na wolnym miejscu, włożyła słuchawki do uszu i wpatrywała się w szybę. Zaczęła oglądać zdjęcia w telefonie. Znalazła kilka zdjęć chłopców i jej zdjęcia z Harrym. Miło wspominała to co było między nimi, ale to co jej zrobił.. Wiedziała, że nigdy mu tego nie bybaczy. Droga trwała dosyć długo. W końcu dojechała. Na dworcu czekał na nią Will. 
- Cześć. - przytulił ją. 
- Hej. Nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam.
- Ja bardziej. - uśmiechnął się. - Daj torbę. - podała mu ją. - Co ty tutaj masz ? Na ile przyjechałaś ? 
- Na weekend. Mam najpotrezbniejsze rzeczy. 
- Taa jasne. Dobra chodźmy. 
- A o czym chcecie ze mną porozmawiać ? 
- Dowiesz się w swoim czasie. 
Szli w kierunku domu, po drodze spotkali Scotta. 
- O cześć TJ. Co u ciebie ? - spytał chłopak. 
- Hej, dobrze, a u ciebie ?
- U mnie też. Na ile przyjechałaś ? 
- Na weekend. 
- A znajdziesz czas, może jakaś kawa czy coś ? - spytał trochę niepewnie. 
- Jasne, bardzo chętnie. - uśmiechnęła się.
- To jeszcze zadzwonie. 
- Okej. 
- Na razie. - pożegnał rodzeństwo i odszedł. W kilka minut doszli na miejsce. Przywitała się z rodzicami, Josh przygotował pyszną kolacje. Zmęczona wykąpała się i poszła spać. O niczym jeszcze z nią nie rozmawiali, ale wszyscy zachowywali sie jakoś dziwnie. Obudziła się po dziewiątej. Odwiedziła łazienkę, ubrała się KLIK . Pogoda dziś niezbyt dopisywała. Padało od samego rana. Zaeszła na dół, gdzie wszyscy juz siedzieli i jedli śniadanie. 
- Hej. Co na śniadanie ? - spytała uśmiechnięta.
- Josh zrobił naleśniki. - odpowiedziała mama. 
- Naleśniki ? - dopytywała. - Miło mi się kojarzą. - uśmiechnęła się lekko i usiadła do stołu. - A powiecie mi wreszcie o czym chcieliście ze mną porozmawiać ? 
- Tak.. - Marie zaczęła. - Kochanie.. jestem..jestem chora. - wydusiła w końcu.
- Jak to chora ? 
- Mam raka. - w jej oczach pojawiły się łzy. 
- Jak to ? To niemożliwe. - TJ z niedowierzaniem. - Mamo... wyjdziesz z tego prawda ? 
- Tak słonko, oczywiście, że tak. - przytuliła córkę. 
Ta wiadomość wstrząsneła dziewczyną. Powiedziała, że zostanie kilka dni dłużej. W pracy weźmie wolne, a szkołę jakoś nadrobi. Rozmawiali na kilka ważnych tematów, które zaskoczyły rodziców TJ. Umówiła się ze Scottem na osiemnastą do kawiarnii, tam gdzie kiedys pracowała. Wzieła torbę i wyszła, gdy dochodziła godzina spotkania. 
- No kogo ja widzę ?! - powiedział uradowany Chris, gdy zobaczył Theresę. Od razu na jej twarzy pojawił się szeroki usmiech. 
- Jejku, ale się stęskniłam. - przywitała się z nim i resztą pracowników, których bardzo dobrze znała. 
- Wpadłaś nas odwiedzić ? 
- Tak, przyjechałam na troche. Nie na długo, ale zawsze.. Umówiłam się ze Scottem. 
- Ze Scottem ? To już nie jesteś z Harrym ? - spytała jedna z dziewczyn. 
- Nie. - odpowiedziała. 
- Nie czytasz gazet. Przecież wszędzie o tym pisali. - dopowiedział Leo. 
- A co u was ? - chciała zmienić temat. 
- U nas nie jest tak ciekawie jak u ciebie, ale nienarzekamy. - Chris, stawiając na barze gorącą czekoladę. - Proszę, na koszt firmy, w taką pogodę trzeba się ogrzać. 
- Dziękuje jestes kochany. 
- Cześć. Przepraszam za małe spóźnienie. - uśmiechnięty Scott.
- O hej, nic się nie stało. - zajęli wolny stolik. - O czymś konkretnym chciałeś ze mną pogadać ? 
- Nie, tak tylko. Dawno cię nie widziałem i trochę stęskniłem. - Tj właśnie chciała coś powiedzieć, ale ten złapał ją za reke i nie pozwolił. - Wiem, wiem TJ, że nie dzwoniłem. Przepraszam, obiecałem... Kocham cię nadal i nie będę tego ukrywał. Myslałem, że jak nię będę dzwonił to może zapomne, że to minie. Ale i tak na marne. Myślałem o tobie przez cały czas. Czytałem o tobie w gazetach i myślałem, że się zabije widząc twoje zdjęcia z tym Harrym. Tak bardzo chciałem być na jego miejscu. - TJ zaniemówiła. 
- Nie wiem co powiedzieć. - wydusiła po jakimś czasie. 
- Najlepiej wszystko. Mów co u ciebie słychać.. - uśmiechnął się. 
- Scott, wiesz, że nie jestem już z Harrym prawda ? 
- Tak, wiem.. - spojrzał na nią pytająco. 
- Może to głupio zabrzmi, ale może moglibyśmy spróbować jeszcze raz ? 
- Na prawde ? - spytał zaskoczony. 
- Tak. Przecież to powiedziałam. Tyle nas łączyło. Może warto do tego wrócić. Jesli nam nie wyjdzie to trudno.. chcę spróbować. - powiedziała. 
- Dlaczego miałoby nam nie wyjść ? 
- Poniewaz ja będę w Londynie ? Ale zastanawiam się nad jedną rzeczą, która może wszystko zmienić. - westchnęła. - Nie powiem ci co to. Dowiesz się wtedy kiedy będę pewna swojej decyzji. 
- Czyli, jesteś moją dziewczyną ? - uśmiechnął się słodko. 
- Tak. - odpowiedziała uśmiechem. 
Siedziała z nim do dziesiątej. Póżniej jeszcze krótki spacer i chłopak odprowadził ją do domu. Pożegnali się pocałunkiem i TJ weszła do domu. 
- Jestem. - ostrzegła. 
- Widzimy. - odpowiedział Will. 
- Ciesze się, że widzicie. - usiadła obok mamy w salonie i przytuliła się do niej. 
- Córeczko nie martw się. - głaskając ja po głowie. - Będzie dobrze, wyjdę z tego, na pewno. A jak spotkanie ze Scottem ? 
- Znowu jesteśmy razem. 
- Na prawdę ? To cudownie córeczko. Wiesz jak się ciesze. 
- Wiem mamo. Wiem jak bardzo cieszyłaś się, że z nim jestem. 
- Ale chyba nie wróciłaś do niego tylko dlatego, że ja go lubiłam ? 
- No coś ty mamo. Na prawdę uważasz, że mogłabym zrobić coś takiego. Chcę być po prostu szczęśliwa i tyle. - uśmiechnęła sie i poszła do łazienki. Wykąpała się ubrała piżamę i poszła do swojego pokoju. Włączyła laptopa i rozmawiała ze wszystkimi przyjaciołmi, których tutaj zostawiła. Umówili się na spotkanie jutro. Czyżby wszystko wracało ? 
_______________________________________________________________________
mamy 19 ; )
chciałyśmy zaprosić was byście zaglądały na bloga z imaginami to dla nas ważne.
mamy nadzieje, że wszystko się podoba
Pozdrawiamy A.R.G. 


niedziela, 4 marca 2012

Chapter Eighteen


- Halo. - powiedziała zaspanym głosem do telefonu.
- Cześć siostra. Co tam u ciebie ? - Will po drugiej stronie.
- O hej, dawno cie nie słyszałam. U mnie.. w porządku. - po kilku sekundach namysłu. - A u ciebie ? 
- U mnie też. Chciałem wyjechać gdzieś z Jess, ale coś nam nie wychodzi. 
- A jak wam się układa ? 
- Dobrze, nawet bardzo. 
- Przepraszam Will, ale musze kończyć. - wiedziała, że zaraz zacznie wypytywać o jej związek z Harrym, a ta nie chciała opowiadać, że co chwilę się kłócą. 
Odłożyła telefon na stoliczku, podeszła do szafy. Włożyła KLIK i poszła do łazienki. Zjadła śniadanie i chciała wyjść do sklepu zrobic jakieś zakupy. Wzięła klucz do ręki i zakluczyła dom. Schodząc spotkała Harrego. 
- O hej. - przywitała go, ale nie była zbyt wylewna. 
- Cześć. Wychodzisz, bo..
- Tak wychodzę. - przerwała mu. - Idę do sklepu. Możesz isć do domu i na mnie zaczekać. - podała mu klucz i zbiegła na dół. Weszła do małego spożywczaka i kupiła kilka potrzebnych rzeczy. Wróciła po piętnastu minutach. 
- Kochanie, przepraszam. - powiedział Loczek. Uśmiechała się. 
- Ja też przepraszam. - przytuliła się do niego. - To dla mnie ? - wskazała palcem na kwiaty. 
- Tak. 
- Kocham cię. - wpiła swoje malinowe usta w jego i wylądowali w sypialni. Gdy było już po wszystkim usiadła na łóżku i ubrała koszulkę Harrego.
- Chyba nie uciekasz ? 
- Uciekam. - wstała z łóżka. 
- Nie, prosze.. jeszcze chwilkę. 
- Też cie kocham skarbie. - wysłała mu całusa i poszła do kuchni. 




***


Obudziła się o ósmej i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic ubrała się KLIK i wyszła do pracy. Harremu zostawiła karteczkę w kuchni. Nie chciała go budzić tak wcześnie. 
- Cześć. - przywitała wszystkich. 
- Hej piekna, ale ty ślicznie dziś wyglądasz. - pochwaliła ją Justa.
- Dziękuje. Co tam u ciebie ? 
- A mogłoby byc lepiej, ale nie narzekam.  
Pare minut po pietnastej była już w domu. Harrego nie było. Zadzwoniła do niego.
- Gdzie jesteś ? - spytała. 
- W domu z chłopakami, a co mam już po ciebie przyjść ? - spytał.
- Ja już jestem w domu. Myslałam, że będziesz na mnie czekał. 
- To już ta godzina. Przepraszam słońce. Chodź do nas co ? 
- Okej, ale zrobicie mi coś dobrego do jedzenia ? 
- Oczywiście. - usmiechnął się. 
Droga do chłopców zajęła jej dwadzieścia minut. 
- Co tak długo ? - spytał Niall. 
- No tak jakoś wyszło. - skierowała się w stronę salonu, gdzie wszyscy oglądali telewizje.
- Zrobiliście mi coś do jedzenia ? - spytała.
- Tak kochanie Niall się wszystkim zajął. - odpowiedział Loczek w ogóle na nią nie patrząc. 
- Zaraz będzie pizza. - powiedział usmiechnięty blondyn.
- Zrobiłeś pizze ? - zdziwiła się. 
- No tak jakby. - odpowiedział i ktos zadzwonił do drzwi. Od razu pobiegł je otworzyc. 
- No jasne mogłam się domyslić. Nie ważne jestem taka głodna. - poszła do kuchni za Niallem i oboje zaczęli jeść. 
- Co tam u ciebie ? - spytał.
- U mnie dobrze, a co ma być ? Lepiej powiedz co u ciebie, rzadko rozmawiamy. 
- Interesuje cię co u mnie ? Nikogo za bardzo to nie interesuje.. No to u mnie po staremu. 
- Dużo się dowiedziałam. - uśmiechnęła się zniewalająco. Wtem do kuchni wpadł Malik i Louis. 
- Co my tu mamy ? - Zayn boirąc kawałek pizzy. - Co robimy dzisiaj ? - spytał.
- Nie wiem, może w coś zagramy.. zresztą z nami nie ma nudy..co nie TJ ? -radosny Louis.
- Taa, zero nudy, zwłaszcza przy tobie. - uśmiechnęła się.
- Może zrobimy sobie imprezkę co ? - zaproponował Harry. 
- Tylko nie pij za dużo, bo jak się upijesz i zrobisz coś głupiego.. - odpowiedziała TJ.
- Masz coś na myśli ? 
- Nic. - odpowiedziała krótko. 
- Znowu zaczynasz. Będziesz mi to wypominała przy każdej głupiej okazji ? - zdenerwowany. 
- Nie.. ale tak jakoś wyszło. 
- To niech ci następym razem tak jakoś nie wychodzi! 
- Uspokój się. - uciszał go Liam, a ten zdenerwowany wbiegł na górę. Theresie było głupio, że kolejny raz chłopcy byli świadkami ich kłótni.    
- Zaraz wrócę. - powiedziała, po czym wyszła do kuchni. 
- Co jest ? - spytał Zayn wchodząc do kuchni. 
- Widziałeś. Znowu się kłócimy. Nie wiem co robić. - oczy zrobiły jej się szklane. 
- Chodź tutaj. - przytulił ją. - Tak bywa w związkach. Wszyscy się kłócą. 
- Ale nie co dwie minuty. - łza spłynęła po policzku i w tym momencie wszedł Harry. Zaboaczył jak TJ przytula się do Malika i nie był za bardzo zadowolony z tego widoku. TJ zaczęła się mu przyglądać. Nie powiedział ani jednego słowa.
- Nie będziesz się do mnie odzywał ? - zapytała.
- Będę.. jestem zły po prostu. 
- Mhm.. jak długo będziesz zły ? 
- Nie wiem TJ. - wyszedł. 
- Zachowujesz sie jak szczeniak ! - krzyknęła za nim. 
- Dobrze, że ty zachowujesz się jak byś była dorosła!
- Myslałam, że takie lubisz! - Harry nie odezwał się tylko znowu trzaskając drzwiami wybiegł z domu. Theresa rozpłakała się, była cała we łzach. 
- Wracam do domu.. 
- Nie, już jest późno, nigdzie nie idziesz, zostaniesz z nami. - powiedział stanowczo Liam.
- Chyba nie chcesz być teraz sama ? - Zayn zmartwiony. 
- No właśnie nie wiem. Może bym sobie wszystko przemyslała. 
- Ej my postaramy się tobie poprawić humor.. a sama sobie go nie poprawisz.. - powiedział Lou. 
- Okej. Może macie racje. 
- Na pewno mamy. - uśmiechnął się mulat i poszli do salonu.
_____________________________________________________________________
Jak wam minął weekend ?
Chciałyśmy was poinformować, że niedługo będzie ważna i nie za bardzo miła akcja dla naszej głównej bohaterki. Czytajcie więc i komentujcie to na prawdę cieszy ;))
Pozdrawiamy. A.R.G. <3


Chapter Seventeen


Było już po dziewiątej. Chłopcy cały czas siedzieli z TJ, a Harry w swoim pokoju. Nawet nie przyszedł nic zjeść. W końcu usłyszeli jego kroki. Nawet na nich nie spojrzał tylko wszedł do kuchni. Nikt nie zareagował. Wziął ze sobą sok i coś jeszcze i poszedł z powrotem do pokoju. 
- No i widzicie. Dlaczego ten pieprzony kretyn ze mną nie pogada co ?!
- Nie wiem, dziwnie się zachowuje. 
- No Louis Amerykę odkryłeś. - powiedziała wściekła i wstała z sofy. 
- Gdzie idziesz ? - spytał Malik. 
- Ide się położyć. Mogę w gościnnym ? 
- Jasne. - odpowiedzieli chórem, a ta poszła do gościnnej sypialni. Położyła się na łózku i  próbowała zasnąć. Niestety nic. Kręciła się, ale cały czas myslała o nim. Jak to ona go kochała. Dlaczego on to zrobił. Nie wytrzymała. Poszła do jego pokoju. Otworzyła cicho drzwi. Nie wiedziała czy śpi, nie chciała go obudzić. Położyła się obok niego. Odwrócił się. 
- Co ty tutaj robisz ? - spytał zdziwiony. 
- Kocham cię. - popatrzyła mu w oczy, a on nadal zdziwiony. 
- Ja też cię kocham TJ. Bardzo cię kocham. Przepraszam. - znowu miał oczy we łzach. 
- Wiem. - pogłasakała go po policzku. 
- Wybaczysz mi ? 
- To zależy. - spojrzał na nią pytająco. - Od tego czy mnie pocałujesz czy rozpłaczesz się jak baba. - poczuła jego delikatny pocałunek. Na prawdę delikatny, jakby się bał. 
- Kocham cię. Kocham, tak bardzo. - mówił. 
- Ale jeśli to się powtórzy. Obiecuje, że nie wybacze za nic. - wtuliła sie w niego. Myslała jeszcze o tej sytuacji, ale w jego oczach na prawdę widziała żal. Zreszta kochała go i niewyobrazała sobie teraz jak mogłoby go przy niej nie być. Takie rzeczy się zdarzają. Prowadzą do rozwodów. Jak w przypadku jej rodziców, ale ona nie chciała z nim zrywac, mimo, że spał ze "starą dupą". Był dla niej najważniejszy.  


***


Kilka dni i już po całej sprawie. Wszyscy zachowują się jakby nic się nie wydarzyło, chociaż miedzy tą dwójką wybuchaja coraz częęciej kłótnie. Małe, bo małe i o byle co, ale zawsze kłótnie. TJ wróciła do pracy po urlopie. Tu po staremu. Poplotkowała z Justą, której dawno nie widziała i resztą dziewczyn. Było tak jak powinno być. Zblizała się piętnasta. Czekała na Harrego, który miał po nią przyjść jak zawsze. 
- Już idzie. - ostrzegła Justa. 
- Okej to lece po torbę. - poszła po torbę, przytwitała się z nim, pożagnała dziewczyny i wyszli. Dziś zaprosiła chłopców na kolacje. Dlatego po drodze poszła na zakupy. Przy okazji zrobiła zakupy Arthurowi, którego ostatnio zaniedbywała. Nie odwiedzała go już tak często. Z pęlnymi siatkami wrócili do domu. TJ poszła do Arthura. Posiedziała u niego jakieś dwadzieścia minut i wróciła do Hazzy, który siedział przed telewizorem. 
- Ruszaj dupe i mi pomagasz ! Nie ma meczyków kochanie. - podeszła i wyłączyła telewizor. 
- Ale ty jesteś okropna. - uśmiechnięty od uch do ucha. 
- Pomidory w kostkę prosze. - rozkazała, a ten wziął się do roboty. Za godzinę już będą. Nie zdąże. - zaczeła marudzić. 
- Spokojnie, to nie jacyś ważni goście. 
- Co ? Jak ty tak możesz mówić. To najważniejsi goście na świecie. - powiedziała udając powagę. Po kilku sekundach oboje wybuchnęli śmiechem. 
- Jesteś głupia. - powiedział chichocząc.
- Tak jak ty. Pasujemy do siebie. Dalej, dalej nie ociągaj się. Ja przygotuje stół. - przygotowała stół w pięć minut.
- Dobra idę się ubrać. Zaraz wracam skarbie. - cmoknęła go w policzek. Ubrała KLIK i wróciła pomóc Harremu. Poszło im w miare sprawnie. Chłopcy byli punktualnie.
- O nie spodziewałem sie takiej kolacji. - powiedział zaskoczony Lou. 
- Dobra siadajcie, zaraz będzie. - podała do stołu pysznie wyglądającą zapiekankę. 
- Mmm.. ale pachnie. - Niall juz nie mógł się doczekac kiedy zacznie jeść. TJ odeszła jeszcze od stołu.
- Gdzie idziesz ? - spytał Zayn. 
- Po to. - wyjęła z szfki kuchennej wino. - Harry otworzysz ? 
- Już się robi. - kolacja przebiegła w miłej atmosferze. Wszyscy wychwalali TJ, że tak świetnie gotuje. 
- Mam nadzieje, że zmieścice deser. 
- Jaki deser ? Nie wiem nic o żadnym deserze. - Hazza zdziwiony. 
- Przygotowałam już rano. - podeszła do lodówki i wyjęła ciasto. Pokroiła w trójkąciki. Udekorowała je kawałkiem banana i polała czekoladą. 
- Co to ? - spytał ciekawy Lou.
- Bannoffie Pie. - odpowiedziała. 
- Mhm.. i tak nie powtorze tej nazwy. - odpowiedział. 
- Jesteś niesamowita. - wyskoczył Malik. - To jest pyszne. 
- Dziękuje. - siedzieli i rozmawiali. Nagle TJ zaczął się rozładowywac telefon. 
- Harry mógłbyś skarbie przynieść mi ładowarkę. Jest w stoliczku nocnym. Proszę. 
- Jasne.. - ruszył. 
- Ale jestem najedzony. - powiedział Liam.
- Ja to bym jeszcze zjadł - odpowiedział mu Horan. 
- Chcesz, mogę ci jeszcze nałożyć ? 
- Na prawdę. Super. - uradowany. 
- TJ możesz mi powiedzieć co to jest ? - spytał Harry trzymając w ręku koperty z listami od fanek. Spojrzała na niego i nie wiedziała co ma powiedzieć. 
- Listy. - odpowiedziała. 
- Ale jakie listy ? Dlaczego nic mi nie powiedziałaś ?! 
- Nie chciałam cie martwić. 
- Dostajesz takie jeszcze ? TJ nie rozumiem. Mówilismy, że będziemy sobie wszystko mówić, a ty co ? 
- Harry nie zaczynaj okej ? To głupie. Kilka listów. 
- Pamiętam. Pamiętam ten okres. Byłas wtedy przybita i udawałaś, że jest dobrze, a wcale nie było. Ale nie powiedziałaś mi ! - krzyczeli obydwoje. - Poszlibyśmy z tym na policje. 
- Na policje kretynie ?! I co miałabym im powiedzieć ? Dzień dobry fanki mojego chłopaka grożą mi śmiercią ?! Pomyśl. 
- Jestem kretynem ?!
- Harry przestań. 
- Nie przestane. Ile razy sama powtarzałaś, że powinniśmy o wszystkim sobie mówić, ja ci powiedziałem o Caroline!
- I po cholere to wypominasz ! Gdybym ja nie zaczęła nie jestem pewna czy byś powiedział ! - chłopcy tylko przyglądali się całej sytuacji. 
- Powiedziałbym!
- Jasne, mówić to ty możesz! Wiesz co, tak napierdalasz o zaufaniu, a wiesz, że nie czyta się cudzej korespondencji!
- Okej może i się nie czyta, ale to leżało na wierzchu i nawet choćbym nie chciał bym to przeczytał
- Tsaa. Proszę cie nie rozśmieszaj mnie. Czy ty tego nie widzisz ?! Od kilku dni kłócimy sie o byle gówno! Mam juz tego dosyć! Czepiasz sie mnie o jakieś głupie rzeczy! A teraz robisz zamieszanie z rzeczy, które już minęły! Nie dostaje już tych listów. 
- Ale dostawałaś ciężko było ci mi o nich powiedziec. Myslałem, że sobie ufamy!
- Ja też myślałam! 
- A co do tych kłótni to ty też nie jesteś święta i ja tylko pretensji nie mam! - skierował się w stronę drzwi. 
- No najlepiej wyjdź, bo to jest najlepsze rozwiązanie! - trzasnął drzwiami i tyle go widziano. - Przepraszam was. - powiedziała do chłopców i próbowała się usmiechac. 
- Już Niall zaraz ci podam drugą porcję deseru. 
- Spokojnie. 
- TJ co było w tych listach ? - spytał Zayn.
- Oj głupie groźby od fanek. Bzdury. 
- Jakie groźby ?
- Nie wiesz co to są groźby. W sensie pożałujesz. Jeśli go nie zostawisz zginiesz. Jakoś jeszcze żyje i jest dobrze. 
- Szczerze to też bym się zdenerwował gdyby dziewczyna mi o tym nie powiedziała. - dodał Liam. 
- Dobra skończmy ten temat. Proszę Niall. Jeszcze ktoś chcę ? - spytała. Do końca wieczoru siedzieli, ale jakoś nie kleiła się rozmowa. Harrego nie było. Lou dzwonił kilka razy, ale nie odbierał telefonu. Po dwunastej poszli do domu. TJ wykąpała się, przebrała w piżamę i poszła do łóżka. Cudem zasnęła beż żadnych większych problemów. 

sobota, 3 marca 2012

Chapter Sixteen


Obudziła się z ciężką i strasznie bolącą głową, sama w sypialni Harrego. Nie miała sił się ruszyć. Pomyslała, że zamknie jeszcze oczka na kilka minut. Usłyszała dźwięk otwierających się drzwi, ale nie sprawdziła kto to. 
- Kochanie. Śpisz ? - szeptał znajomy głos. 
- Tak. - nie podnosząc powiek.
- Mam śniadanie. 
- Mi potrzebne są tabletki. - marudziła.
- To też mam. - otworzyła oczy i zobaczyła Harrego, który już był odziwo ubrany, a w ręku miał tacę ze śniadaniem. 
- Co ci się stało ? Nie w bokserkach ? 
- Za późno na bokserki, nawet dla mnie. - zachichotał.
- Która godzina ? 
- Chwilę przed piętnastą. 
- Co ? No to pięknie. Nie mogłeś mnie obudzić. Śniadanie o piętnastej. To dla mnie nowość. - uśmiechnęła się. Hary usiadł obok niej, podał jej tabletki i zaczął karmić naleśnikami, które uwielbiała. 
- Mm.. kocham te twoje naleśniki. 
- A mnie ? 
- Ciebie ? Hmm.. no nie wiem. Musiałabym się zastanowic.. 
- Osz ty ! - odłożył tace na stolik nocny i zaczął ją łskotać. 
- Nie Harry ! Proszę, wiesz, że tego nei lubie ! Aaa ! Harry. - nie przestawał. - Nie nawidze cię! Ratunku ! Aaa ! - zaczęła się wyginać na wszystkie strony. - Harry proszę ! 
- wreszcie skończył. Pocałował namiętnie. 
- Musimy zaraz wychodzić. - oznajmił.
- Gdzie ? 
- Mamy jakiś wywiad i później spotkanie z fanami. 
- Czemu o tym nie wiem ? 
- Bo dowiedzielismy się rano. 
- I mam zostać sama ? - zrobiła smutną minę. 
- Jak wrócę to ci wynagrodze ten czas, który spędziłaś sama. - pocałował ją w policzek. 
- Kocham cię. - przytuliła go. 
- No Harry, wiem, że ciężko się rozstać, ale musimy lecieć. - powiedział Liam z głową w pokoju. 
- Jasne już ide. 
- Ej, a buziak ? - zawołała za nim. Wrócił, pocałował, przytulił i wyszedł. TJ dokończyła naleśniki. Zawędrowała do wielkiej szafy pana Stylesa i sprawdziła co ciekawego tutaj zostawiła ostatnim razem. Niestety padło na KLIK w tym koszulkę Harrego. Zeszła na dół. Tam jakby wichura przeleciała. Pomyślała, że i tak nie ma co robić, więc weźmie się za sprzątanie. Włączyła głośną muzykę i zaczęła. Tańczyła ze ścierką, miotłą, mopem i odkurzaczem. Śpiewała, krzyczała, nie myslała, że zajmie jej to tyle czasu. Skończyła po trzech godzinach. Poszła do kuchni wyjęła z szafki paczkę chipsów i usiadła na sofie. Włączyła telewizor i zaczęła oglądać to co tam puszczano. Dochodziła jedenasta, a chłopców jeszcze nie było. Nikt nie dzwonił i żaden nie odbierał telefonu. - Pewnie jeszcze mają jakieś spotkanie czy coś. - pomyslała. Poszła do łazienki. Wzięła goraca kąpiel, która trwała kolejną godzinę. Chłopców nadal nie było. Zaczęła sie martwić i dzwonić do nich, ale żaden nie odbierał. Zjadła coś na szybko i znowu poszła przed telewizor. Obudził ja spadajacy talerz i krzyk Zayna.
- Cholera ! - już był ranek. Poszła do kuchni sprawdzić co się dzieje. 
- Co jest ? - spytała zaspana.
- Wiedziałem, że cię obudze, wybacz. - odpowiedział.
- Nie, spoko. O której wróciliście ? Nic nie słyszałam. 
- Wróciłem tylko ja i Liam. 
- Jak to ? A reszta ? 
- Zostali w hotelu. Nie dalibyśmy z nimi rady serio.. Zjesz coś ? 
- Z chęcią, jestem głodna. - usiadła przy stole. - To o której wróciliście ? 
- Przed czwartą. 
- To gdzie wy tak w ogóle byliście ? Harry mówił, że macie wywiad i jakies małe spotkanie. 
- No tak i jeszcze impreze. Uczciliśmy nasz sukces. - uśmiechnął się. 
- Aa, często tak robicie ?
- Nie.. ale nie raz trzeba. 
- Jasne. - niewyspana. - Macie niewygodną sofe. 
- Wiem, ale to nie moja wina, że tu spałaś. Jeszcze w ciuchach i skulona z zimna. 
- Ale obudziłam się okryta kocem. - pytającym wzrokiem.
- Tak, bo Liam nie był zachlany i to załatwił. - zjadła śniadanie, które przygotował jej Malik i poszli do salonu. 
- Sieema. - przeciągnął ziewając Payne. 
- Hej. - przywitali go chórem. 
- Ale jestem głodny. - poklepał się za brzuch i spojrzał na TJ. 
- Co ? Mam ci zrobić coś do jedzenia ? - pytająco. 
- Jakbyś mogła.. 
- Okej. Już się robi. - zrobiła szybko tosty i podała do stołu. 
- Jesteś cudowna. 
- Dziękuje. - chwyciła za telefon i wykręciła numer Hazzy. Chciała się dowiedzieć gdzie jest i o której będzie. Chłopcy ją jednak wyprzedzili i weszli zdenerwowani do domu. 
- No w końcu. - powiedziała i poszła przywitać się z Harrym. - Co wam ? 
- Nic. - odpowiedział Lou wściekły i poszedł do kuchni, za nim Niall i ona z Harrym.  
- Słyszałam, że fajnie wczoraj było kochanie ? Nawet nie byłeś w stanie wrócić do domu ? 
- Przepraszam. Nawet nie zadzwoniłem, wiem. - smutny. 
- Spokojnie. W porządku. - resztę dnia nie spędzili wesoło, gdyż Louis, Niall i Harry, w szczególności, byli jacyś przybici i nic nie było w stanie ich pocieszyć. 




***


- Lou co jest z Harrym ? - spytał rano Zayn, gdy Harry i TJ jeszcze spali. 
- To jest dupek i tyle ! - zaczął się drzeć. 
- O co chodzi ? 
- Zdradził. Zdradził TJ z Caroline.. 
- Co ? - wybuchł Zayn.  - Jak to ją zdradził ? Spał z nią ? 
- No kurwa, a jak myślisz ? - zdenerwowany Lou.
- Ej spokojnie, uspokójcie się. - uspokajał ich Liam. 
- Jaki debil, matoł, jak on mógł jej to zrobić ?! - mulat trzymając się za głowę. 
- Sam mu to wczoraj mówiłem. Żałuje, że to zrobił, ale czasu nie cofnie. 
- Żałuje.. tsaa. Po jaką cholere wpierdalał się starej dupie do łóżka!
- O czym oni mówią ? - pytała w myślach TJ, która schodziła na dół i wszystko słyszała. 
- Zayn każdy popełnia błędy. - Tomlinson trzymajac go za ramię.
- No nie mów mi kurwa, że jeszcze będziesz bronił tego pieprzonego dupka. Jestem ciekawy jak powie o tym TJ. 
- O czym ? - znowu siebie pytała, ale do kuchni nie weszła. 
- Założę się, że jej nie powie. Kto by powiedział, że poprzedniej nozy bzykał się z byłą. 
- Co ? - spytała i pobiegła do góry. Stanęła przy oknie, wpatrywała się w to co było za nim. Czuła takie dziwne uczucie, takiego nigdy nie odczuwała nie wiedziała co robić. Tak go kochała, a on spał z inną ? 
- Cześć kochanie. - podszedł do niej i objął ją od tyłu. Ona się nie odezwała. 
- Coś się stało ? 
- Ty mi powiedz. - cały czas patrząc w okno. 
- Wiesz o Caroline ? 
- Jakiej Caroline ? - dziwnie odpowiedziała. - Nie wiem jak ma na imię.. Spałeś z nią ? 
Przełknął ślinę wziął głęboki oddech. - Przepraszam TJ. Kocham cię. Wiem, że jestem kretynem i nic tego nie zmieni. Strasznie żałuje, że to się stało. - tłumaczył się, a do oczu napływały mu łzy. TJ tylko patrzyła i słuchała co ma jej do powiedzenia. - Przepraszam. Kocham cię rozumiesz. Byłem pijany..
- Najlpeiej zrzucić na alkohol. - przerwała mu.
- Nie nie zrzucam. Zrobiłem to. Wiem, sam chciałem. Poszedłem z nią do łóżka. 
- Czy ta Caroline, to Caroline Flack ? - proszę tylko nie mów, że to ona. - myślała. 
- Tak. 
- Mhm. - teraz pojawiły się łzy w oczach. Dlaczego ona ? Przecież mogłaby byc jego matką. 
- TJ, wybacz mi. - złapał ją za ramiona. Bez słowa odeszła. Poszła do kuchni. 
- Cześć. - powiedziała, po drodze otarła łzy, więc nie było widać, że płakała. Wszyscy mieli grobowe miny. Za nią zbiegł Harry, gdy zobaczył wszystkich nic nie mówił. Chłopcy zaczęłi rozmawiać o jakichś bzdurach. TJ wyjęła jogurt do picia i stanęła przy szafce obok Zayna, reszta siedziała przy stole. Harry też usiadł. Cały czas czuła jego wzrok. Był taki jakby chcial ją zjeść. Przyglądał się każdemu jej ruchowi. Ona nie zwracała na niego uwagi, nie odzywała się i nie patrzyła. Zdenerwowało go to i wyszedł wściekły. 
- Pokłóciliście się ? - spytał głupio Niall. 
- Nie to nie kłótnia. Chodzi o pewną osobę.. - usiadła na jego miejscu. 
- Jaką osobę ? - pytał dalej Horan. 
- Ty idioto Niall! - krzyknęła. - Chodzi o Caroline. - powiedziała zniewalająco i wzieła łyk jogurtu.
- Powiedział ci ? - tym razem Zayn bardzo zdziwiony. 
- Może by mi nie powiedział gdybym nie usłyszała waszych krzyków. 
- Słyszałaś co mówiliśmy ? - teraz Liam. 
- Tak Liam słyszałam! Trudno nie było! I przestańcie zadzawac takie głupie pytania! - zbulwersowana. Musiała na kimś wyładowac złe emocje i padło na nich. Zaczęła płakać. 
- Kocham kurwa tego kretyna, a on mi odpierdala taki numer ? - ze łzami. - Nie wiem co mam robić. 
- Ej nie płacz mała. - podszedł do niej Zayn i ja przytulił. - Harry to kretyn, ale też cię kocha. 
- Dlaczego go bronisz. Jak Lou to robił to krzyczałeś na niego ? 
- Byłem zły na niego, ale na prawde cię kocha. Znam Hazze długo i wiem to. 
- Jasne. Pozwól, że przytocze twoje słowa "po jaką cholere wpierdalał się tej babie do łóżka" ? 
- On powiedział starej dupie. - Niall całkiem poważnie. 
- Niall ty głupku. - naskoczyli na niego, a TJ zaczęła sie głośno śmiać przez łzy. Nikt nie wiedział co się dzieje. 
- Widzicie jaki to jest kretyn. Zamiast mi to wyjaśnić, pogadac to poszedł i się zamknał w swoim jebanym królestwie! - zdenerwowana. 
- TJ uspokój się. - zmartwiony Malik. 
- Nie, w ogóle nie używaj tego zwrotu. Nigdy bym sie nie spodziewała. Czytałam o tym w gazetach, że oni razem i w ogóle, ale nie wierzyłam w to, serio. Myślałam, że to po prostu tylko tak sobie piszą, żeby wywołać jakiś skandal. A on mi tu wyjeżdża, że z nia spał. No kurwa, zaraz jebne chyba. 
- TJ będzie dobrze. Wytłumaczy ci to tylko sam musi dopuścić do siebie tą myśl. Kocha cię.
- Jak ja mu zazdroszcze, że ma takich przyjaciół.. Nawet w najgorszych sprawach go bronicie.. A tą miłość właśnie mi ją okazał jedną noc temu !
Nikt nie wiedział co ma powiedzieć, żeby ją pocieszyć. Wszyscy siedzieli obok i tylko słuchali tego co ona ma do powiedzenia.
______________________________________________________________________________
no i jest 16. mamy nadzieje, że się podoba. chciałyśmy zaprosić was na naszego bloga z imaginami ;d
Pozdrawiamy Andzia. Rasta. Gati ; ))


piątek, 2 marca 2012

Chapter Fifteen


Trzy dni spędzone u chłopców sprawiły, że zapomniała o całej chorej sytuacji z listami. 
- Jesteśmy gołąbeczki! - Louis ostrzegł zakochańców, którzy nie spuszczali z siebie wzroku. Zayn wygramolił się pierwszy, a potem TJ i Harry. Lou zamknął samochód i poszli do mieszkania dziewczyny. 
- Co robimy dzisiaj ? - spytał mulat. 
- Nie wiem, może kręgle. - zaproponowała. 
- Świetny pomysł ! Idziemy na kręgle ! Dawno nie byliśmy na kręglach ? - Lou spytał zmieszany chłopaków. 
- No racja. Dzowń do Liama i Nialla. - Loczek do Louisa. Ten wyjął telefon i wykręcił ich numer. 
- To ja pójdę się przebrać. - powiedziała i zniknęła w sypialni. Włożyła KLIK , poprawiła włosy i poszła do kuchni. 
- Ślicznie wyglądzasz kochanie. - Harry zalotnie. 
- Co ty nie powiesz.. ? - zmrużyła oczy i pocałowała go. 
- To co idziemy ? - przerwał Malik.
- Jasne. 
Po kilku minutach byli na miejscu. Liam i Niall już na nich czekali. 
- Co tak długo ? - spytał blondyn. Nikt nic nie powiedział tylko wszyscy spojrzeli na TJ. 
- Że co ? Że niby ja ? - speszona. - Przecież szybko sie przebrałam. 
- Tak, tak.. szybko. - zamruczał Zayn.
- Dobra nie ważne idziemy. - Liam gotowy do gry. 
- Jakie drużyny ? - spytał Lou. 
- Ja myśle, że gołąbeczki nie będą razem.. - mądry Payne. 
- Co ? Czemu ? - spytali zdziwieni. 
- Ja się z tym zgadzam. Zamiast grać będziecie się wymieniać tymi płynami. - wyjaśnił Lou. 
- A myślisz, że jak będziemy w innych drużynach to "nie będziemy się wymieniać płynami" ? - spytał Styles. 
- Nie pozwolimy na to ! - krzyknął Niall. 
- To ja mysle, że ja będę z Harrym i Liamem. - Lou trzymając się za brode. 
- Okej. Przegracie. - powiedziała TJ i posłała im surowe spojrzenie, a chłopcy ją wyśmiali. 
- Dobra gramy! - Liam już nie chciał czekac tylko zaczynać. 
- E hola hola chłopcy ! No chyba trzeba o coś zagrać nie.. Przegrani.. co robią ? - zacieła się brunetka.
- Hmm.. może sexy taniec na stole. Dla wszystkich. 
- Świetny pomysł Lou. Nie mogę doczekać się kiedy zobacze swoją dziewczynę tańczącą na stole. - Hazza ruszając brwiami. 
- Mhm.. zobaczymy.. - odpowiedziała. 
- Wiedziałem, że tak będzie. Niall nie jest dobry w te klocki. - powiedział po cichu Zayn. 
- Spokojnie jeszcze wygramy. Nie zatańcze na tym stole przed ludźmi. Chyba sobie żartują. Dalej bierzemy się do roboty. - TJ klepiąc go po ramieniu. 
- Tak ! Brawo Harry ! - Lou przybił piątke ze swoim przyjacielem, który właśnie zbił wszystkie kręgle. 
- TJ licze na ciebie. - z lekkim uśmiechem, mulat. 
- Ja też ! - krzyknął Niall. Theresa wzięła kulę do ręki, duży oddech i wypuściła kulę z rąk. Trzymała pięści przy ustach i zmrużyła oczy. 
- Tak ! - krzyknął Malik i podbiegł z wielkim przytulasem. 
- No teraz tylko Liam musi się potknąć i ty zrobić to co ja. 
- Liam dajesz ! - krzyczał Lou i Harry. 
- Nie macie szans. - odezwał się najlepszy gracz, czyli Niall. 
- Liam nie da rady. Pff.. on nie da rady, przecież on zbije wszystkie. Zobaczysz. - odpowiedział mu Louis.
- Jeśli zbije wszystko tańczymy piękna. - mulat robiąc kwaśną minę.
- Nie pocieszyłeś mnie. Tak ! - krzyknęła nagle, gdy zobaczyła, że Liamowi się nie udało. 
Teraz tylko ty nie zawiedź. - puściła mu oczko. 
- Nie dasz rady Zayn. 
- Oczywiście, że nie da. - chłopcy patrzyli na niego ze śmiesznymi minami. Obawiali się, że zaraz będą musieli wskoczyś na stół. 
- Nie obronisz go ? - spytał Lou. 
- Nie. To oferma. - powiedziała. Zayn po tych słowach dziwnie na nią spojrzał wziął kulę do ręki, namierzył cel i poleciała.. 
- Kocham cię za to ! - rzuciła się na Malika. 
- Przed chwilą powiedziałaś, że jestem ofermą. 
- Nie skumałeś ? Wiedziałam, że będziesz chciał pokazać, że nie jesteś ofermą więc tak powiedziałam. - uśmiechnęła się. - No to teraz sex będzie wypływał z naszych chłopców. Już na stoliczek! - pokazała reką i spojrzała na trójkę przegranych. - Niall idź poproś o głośną muzyczkę. Nawet nie wiecie jak się ciesze. - ruszając brwiami. Zaczęło się. Zayn, Niall i TJ śmiali się w niebogłosy. Myśleli, że nie wytrzymają ze śmiechu. 
- Kocham was ! - krzyczała. 
- Ile jeszcze mamy tańczyć ? - spytał speszony Liam. Wszyscy zresztą na twarzy mieli buraczka. 
- Jeszcze troszkę. Nie podnieciłam się za bardzo. 
- No właśnie. To miał być sexy taniec, a nie jakieś połamańce na stole. Co wy robicie ? - Niall z sokiem w ręku. 
- Taki mądry to pokaż co potrafisz ? - odezwał się Harry. 
- Ty tancz, a nie gadasz. On wygrał. Trzeba było grać lepiej. 
- No, albo wziąć mnie do drużyny. - odezwał się blondyn, po czym wszyscy wybuchnęli śmiechem. Po czterdziestu minutach wracali do domu. 
- Nie jest ci zimno ? - Hazza spytał TJ. 
- Nie, jest dobrze. - usmiechnęła się. 
- Może wstąpimy do jakiegoś klubu co ? - zaproponował Malik. 
- O chętnie. - rozpromieniona. - Tylko jestem w trampkach.. - skwasiła się. 
- Ja też. - odpowiedział Loczek. 
- Ale śmieszne wiesz.. Dobra idziemy. - powędrowali do klubu, gdzie była na prawdę świetna impreza. Drinki szły jeden za drugim. TJ dawno sie tak nie upiła. Około trzeciej wyszli z klubu i wracali do domu chłopców. Harry niósł dziewczyne, gdyż była tak zalana, że kompletnie nie kontaktowała. 
- Nieźle się upiła. - Lou patrząc na brunetkę.
- Taa.. pierwszy raz ją taką widzę. Jeszcze nie balowała ze mną. - uśmiechnął się patrząc słodko na Theresę. 
- Oznajmiam iż jesteśmy. - Niall otworzył drzwi i wszyscy weszli do domu. Harry zaniósł TJ do sypialni, położył się obok i momentalnie zasnął. 
_____________________________________________________________
mamy kolejny rozdział. zobaczymy co będzie dalej, bo na razie czarno to widać.
w końcu przyszedł upragniony weekend. więc życzymy wam byście spędziły go miło. ; )
Pozdrawiamy. Andzia. Rasta. Gati. 

czwartek, 1 marca 2012

Chapter Fourteen


Kolejne dwa dni spędziła sama. Chłopcy wyjechali do Irlandii i będą tam jeszcze trzy dni. Harry dzwonił codziennie, ale to nie pomagało odpędzić złych emocji i myśli, które plątały jej się w głowie. Tak bardzo chciała się w końcu z nim zobaczyć, przytulić do niego. Usłyszeć jak bardzo ją kocha. Nie wytrzymywała tego. Chodziła spięta i zdenerwowana. Nie spała po nocach. Nie chciała wychodzić na ulicę. Marcusowi wysyłała odpowiedzi mailem, bo powiedziała, że jest chora. Poprosiła go nawet o taką formę przekazywania mu odpowiedzi. Zgodził się pomyślał, że to dobry pomysł. Leżała w wielkim łóżku, otulona kołdrą. Próbowała nie myśleć o tym wszystkim, ale to było zbyt trudne. Wzieła do ręki telefon. Już prawie nacisnęła zieloną słuchawkę, żeby zadzwonic do Loczka, ale uświadomiła sobie, że jest środek nocy. Wstała i poszła po cichu do kuchni. Tak jakby w domu znajdował się ktoś jeszcze i nie chciała go obudzić. Patrząc na koperty leżące na stole, wszystko na nowo jej sie przypomniało i zaczęła płakać. To wszystko robiło się coraz bardziej chore. Ludzie grozili jej nawet tym, że ją zabiją. Bała się być sama, bo przecież ludzie znali jej adres. Harry rozmawiał z nia na temat komentarzy w internecie, czy gazetach, ale o listach, które do niej przychodziły nie miał zielonego pojęcia. Zapaliła małe światełko. Oparła łokieć o blat stołu. Wtedy poczuła się taka samotna. Brakowało jej tego cudownego uśmiechu, który rankiem dawał jej Styles. Te roześmiane zielone oczy sprawiały, że świat stawał się piękniejszy. 
- Gdzie on jest ? Tak bardzo go potrzebuje! - mówiła przez łzy. Nagle ktoś zaczął walić w drzwi. Tak jakby kopał. Bardzo się wystraszyła. Siedziała na miejscu i nie miała ochoty do nich podchodzić. Bała się. Przerażające dźwięki stawały się coraz głośniejsze. Łzy spływały jej jeszcze bardziej. Serce zaczęło mocniej walić. Ręce jej się trzęsły, cała drżała. Po chwili wszystko ucichło. Wsłuchiwała się jeszcze, ale nic już nie słyszała, poza swoim przyspieszonym oddechem. Weszła do łazienki. Odkręciła wodę. Patrzyła w lustro. 
- Wyglądam okropnie, jak wiedźma. Mają racje, jestem brzydka i nikomu nie potrzebna. - zaczęła mieć głupie myśli. Nie potrafiła nad tym zapanować. Przemyła twarz całą od słonych kropli. Usiadła na kanapie. Było ciemno, z kuchni dochodziło małe światło. Siedziała w ciszy... 
Ktoś zapukał do drzwi. Otworzyła oczy i ruszyła z kanapy. Na dworze było juz jasno, słońce świeciło, a ptaki śpiewały. Zerknęła przez judasz i otworzyła. 
- Witaj piękna, co z tobą ? - weszła Justa cała uśmiechnięta. Widząc bladą, niewyspaną, rozczochraną dziewczyne, od razu zmieniła wyraz twarzy. - Co jest ? - spytała. 
- Nie spałam prawie całą noc.. - odpowiedziała i odwróciła wzrok. - Napijesz się czegoś ? 
- Poproszę. 
- Kawy ?
- Mhm.. jasne. Powiesz mi co jest nie tak ? Widze, że cos cie gryzie. Chodzi o Harrego? - mówiła szybko.
- Nie. Wszystko jest okej serio. - wyjęła z szafki tabletki na ból głowy i połknęła dwie małe kapsułki. Od razu dwie, żeby ból ustąpił na dłużej. 
- Może jesteś chora ? 
- Nie jestem chora. Justa wszystko jest w porządku! - wybuchła.
- Sorry, martwie się tylko.
- Przepraszam.. - osiemnastolatka wzdychając. Siedziała z Justą jakieś dwie godziny, obie nie były zbyt rozmowne. Dziewczyna w dredach widząc jej humor, sama nie miała lepszego. 
- Na razie. Trzymaj się. - cmoknęła ją w policzek i wyszła. TJ przekręciła klucz w zamku dwa razy. Oparła plecami o białe drzwi. Powoli zaczęła się po nich zniżać, aż usiadła na ziemi. Jedną noge miała wyprostowaną, a drugą zgiętą i oparty o nią łokieć, który podtrzymywał głowę. Siedziała tak jakieś piętnaście minut. Telefon zdążył zadzwonić dwa razy, ale ona nie miała sił, by się ruszać. Za trzecim razem się udało. Poszła do sypialni. 
- Halo - powiedziała zniewalająco. 
- Czy ty słońce robisz to specjalnie, że odbierasz po którymś razie ? - spytał uradowany.
- Nie, tak jakoś samo wychodzi.. 
- W porządku ? 
- Tak. Powiedz mi co u was ? 
- U nas okej. Będę za trzy dni i zabieram cię do siebie. - uśmiechając się. - Nawet nie wiesz jak za tobą tęsknie. 
- Ja też. 
- Przepraszam skarbie, ale muszę kończyć. Kocham cię bardzo mocno wiesz.. 
- Ja ciebie też. - odłożyła telefon na stoliku, po czym rzuciła się w poprzek na łóżko. 
Trzy następne dni wyglądały bardzo podobnie. Na szczeście ostatnia noc minęla w miarę spokojnie. Przespała, można powiedzieć, całą noc. Obudziła się i poszła do łazienki. Wiedziała, że dzisiaj zobaczy się z ukochanym. Wskoczyła pod prysznic i puściła gorącą wodę. Po kąpieli ubrała się KLIK . Ułożyła włosy i zrobiła lekki makijaż. Czekała na swojego księcia jakieś dwadzieścia minut. Miał na sobie jasne spodnie z niskim krokiem i białą koszulę w kolorowe paseczki. Przywitał ją najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziała. Rzuciła mu się w ramiona. On ją pocałował. 
- W końcu. Dłużej bym niewytrzymał. - powiedział z radością. 
- Ja też, tak bardzo tęskniłam. 
- Spakowana ? 
- No tak prawie. Jeszcze kilka rzeczy. A na ile tak w ogóle mnie zabierasz ? 
- Na bardzo, bardzo długo. - przyłożył czoło do jej głowy. Spakowała się do końca. Zakluczyla mieszkanie. Po drodze pożegnała się z Arthurem i wsiedli do samochodu chłopaka. Droga trwała jakieś piętnaście minut. Wziął od niej torbę i zaprosił do domu. 
Chłopcy oczywiście zaczęli ją witać i tulić jakby rok jej niewidzieli. Tak nawet nie witała się ze swoim ukochanym. Usiadła z Liamem, Zaynem i Luisem w salonie. Niall robił coś w kuchni, a Harry poszedł do pokoju. Wrócił po kilku minutach i wszyscy opowiadali jej jak minął im tydzień. 
- A u ciebie coś ciekawego się wydarzyło ? - spytał mulat. 
- Nie, ja siedziałam w domu i czekałam na was. - uśmiechnąła się i wtuliła w swojego chłopaka, który siedział obok. Resztę dnia spędzili na graniu w różne gry i dobrze się przy tym bawili.